Dieta czcigodnego pudełka śniadaniowego

Standardowy

Na wiosnę i w lecie coraz więcej osób decyduje się na dietę. Co wybrać z szerokiej oferty? Większe księgarnie mają przeważnie oddzielne półki na książki i poradniki dietetyczne. Dieta South Beach, kopenhaska, strukturalna, rozdzielna, zgodna z grupą krwi, porą roku, rodzajem osobowości… Dalej mamy diety gwiazd, np. zyskaj sylwetki bohaterek Seksu w wielkim mieście (dieta Kim Cattrall zaleca np. spożywanie albedo grejpfruta). Można też zastosować dietę kostki sera, czyli nie jeść nic, a na granicy omdlenia zjadać kostkę sera, żeby organizm wytrzymał. Jest też dieta Auschwitz: raz na dwa tygodnie możesz zjeść głąb od kapusty i popić wodą z kałuży, lub dieta Nicole Richie, która zakłada, że wszystko tuczy, nawet powietrze tuczy, tylko dragi i wóda nie tuczą. Jest w czym wybierać.

Nie jestem jednak zwolennikiem takich diet. Powiedziałbym, że wręcz jestem ich przeciwnikiem. Przygotowywanie jedzenia zgodnie z książką, gdzie na śniadanie jesz dokładnie 2 liście sałaty, a na obiad koniecznie grillowaną wołowinę z amarantusem, wykształca tylko i wyłącznie konieczność nieustannej kontroli tego, co się je i obsesyjne myślenie o tym, co się je.

Najzdrowszą alternatywą i moim zdaniem jedyną sensowną dietą jest zmiana przyzwyczajeń żywieniowych. Zacznijmy od kilku prostych zasad, które należny wprowadzać w życie po kolei i bez pośpiechu (dopóki nie opanujemy jednej, nie bierzemy się za drugą, chyba że mamy pewność, iż starczy nam siły woli).

  1. Koniec jedzenia na mieście! – jeśli jesteś bardzo godny, kup jogurt pitny, kefir albo maślankę. Może być też sok owocowy lub jeszcze lepiej warzywny. Fast foody i różne przekąski (batony, chipsy itp.) są zakazane, ale nie wstępuj też do barków i restauracyjek – nie wiadomo z czego zostało zrobione jedzenie, czy nie ma w nim zbyt wiele tłuszczu, cukrów i soli.
  2. Koniec z solą! – przestajemy dosalać (może to dziwne, ale niesolone jedzenie też jest smaczne). Sól w organizmie rozpada się na jony i zatrzymuje wodę, stąd organizm ma trudności z oczyszczaniem się. Ponadto dzienna zalecana przez WHO dawka soli to 5 g, gdy tymczasem w Polsce soli spożywamy dziennie aż 15 g – trzy razy więcej! Każdy produkt, który jemy, naturalnie zawiera sól. Pamiętajmy też, że sól to nie tylko klasyczne NaCl, ale wiele związków sodu i potasu, np. chętnie dodawany do dan gotowych glutaminian sodu (nie musimy się go bać, to substancja występująca naturalnie, nie ma jednak sensu spożywać go dodatkowo).
  3. Ograniczamy cukry! – dosładzanie jest równie niekorzystne jak dosalanie. Tak samo jak w przypadku soli, wszystkie produkty spożywcze zawierają cukry. Najlepsze dla nas są wielocukry, czyli polisacharydy, gdyż wspomagają perystaltykę jelit, a nie są w pełni rozkładane i trawione. Cukry proste i cukier inwertowany (sacharoza, czyli cukroza, fruktoza, glukoza itd.) powinny zostać ograniczone. Jeśli robisz koktajl mleczny osłodź go bananem, a nie cukrem. Jeśli musisz koniecznie posłodzić kawę, użyj cukru Demerara lub Muscovado – zawierają one przynajmniej cenne minerały. Bez cukru da się żyć. Niektóre teorie głoszą, że jesteśmy uzależnieni od tego co jemy – od cukru naprawdę da się odzwyczaić.
  4. Jeśli pieczywo, to tylko ciemne, żytnie! – jasne pieczywo to cukry proste – biała mąka zawiera ich bardzo dużo. Dlatego lepiej jeść chleby ciemne, na zakwasie. Aby stwierdzić, czy chleb jest odpowiedni, zawsze czytaj etykiety! Jeśli rezygnujesz z pieczywa, koniecznie dodawaj do jogurtu błonnik.
  5. Uczymy się jeść świadomie! – czytamy etykiety i uczymy się je interpretować. Ograniczamy produkty kaloryczne, zastępując je mniej kalorycznymi. Zamiast jogurtu owocowego przestawiamy się na naturalny, ewentualnie do naturalnego dodajemy świeżych owoców. Jeśli soki owocowe, to albo świeżo wyciskane, albo te niedosładzane. Najlepiej jednak zastąpić soki dobrą wodą mineralną. Dobrze jest też zyskać podstawową wiedzę o indeksie glikemicznym. O wszystkim będę was informować.
  6. Dochodzimy do sedna: Stosuj dietę o-bento, czyli czcigodnego pudełka śniadaniowego. Czym jest bento, dowiesz się tutaj lub z bloga Liski. Na razie musisz znać tylko podstawową zasadę: Twój obiad ma się składać z 3 części węglowodanów w postaci ryżu, kaszy lub żytniego makaronu, 1 części białka w postaci ryby, mięsa lub np. tofu oraz 2 części warzyw lub owoców. Komponowaniu takiego obiadu poświęcę kilka lub kilkanaście wpisów – zamieszczę proste, smaczne i zdrowe przepisy, więc w oczekiwaniu na nie zajmijcie się wcielaniem w życie wcześniejszych etapów diety.
  7. Uprawiaj sport! – ja zacząłem biegać. Idzie ciężko, ale idzie. Tematowi różnych sportów też poświęcę kilka oddzielnych wpisów.

Zasady te wydają się teraz trudne do zrealizowania, ale wierzcie mi, jeśli będziecie je wprowadzać kolejno i bez pośpiechu, będą dużo łatwiejsze niż jakakolwiek dieta. Będę tutaj zamieszczać kolejne porady i informacje pomocne przy organizowaniu swojego nowego trybu życia.

Dodatkowo paranoiczne myślenie o jedzeniu można zastąpić niezwykle satysfakcjonującym komponowaniem pudełka bento. Sami zobaczycie, jak proste i przyjemne jest przygotowywanie pudełka, a potem jedzenie jego zawartości. Niedługo napiszę o moim pudełku, gdyż klasyczne bento nie jest jeszcze dostępne w naszym kraju (chyba, że przez ebaya, gdzie najtańsze kosztuje koło 80 zł). Generalnie chodzi o to, aby przede wszystkim jeść zdrowo, a po drugie dobrze się przy tym bawić. Mam nadzieję, że kolejne wpisy, których treści na razie do końca nie chcę zdradzać, pomogą wam w jednym i drugim.

10 responses »

  1. No ja się zapisuję na Twój program i biegam tyż, tylko daj no mi jeszcze namiar na coś, co może zostać moim Czcigodnym Pudełkiem Śniadaniowym. Wspomóż radą o Sykofanto, na kyna!

  2. Tak, tak, jak pisałem wszystkie konieczne wskazówki będą pojawiać się stopniowo!

  3. Bardzo mi się podoba i jakkolwiek dobre nawyki żywieniowe są mi szczerze obojętne (uważam bowiem, że w moim stanie – chudym znaczy – nalezy jeść co popadnie i na drzewo nie ucieka, i wiem, że Sykofanta się nie zgodzi, ale trudno), to jednak będę czytać. Bo lubię wiedzieć, o.

  4. To ja uroczyście obiecuję się dołączyć.
    Próbowałam milion razy w tym roku, no, ale spróbuję raz jeszcze🙂

    Dzięki Ci, o wielki Sykofanto!

  5. Witam!
    Pozwoliłam sobie skraść RSS oraz umieścić link do Twojej strony na moim blogu. O pozwolenie pytam już po fakcie :>.

    A co do bento, to moje powstało z pojemniczków wyszukanych w Ikei.
    Pozdrawiam!

  6. J.Z. -> Ja Ciebie też trochę bez pytania zlinkowałem u siebie, więc w ramach rekompensaty Tobie też pozwalam😛 A tak serio to jestem zachwycony, uwielbiam być linkowany😀

    Tak, u nas bento trzeba składać z pojemniczków różnych. Niebawem opiszę swoje.

  7. Podoba mi się wszystko, tylko bez soli nie mogę żyć. Na szczęście poziom sodu mam w dolnej granicy normy, więc nadal mogę jeść moją ukochaną sól.

    W ogóle przed rozpoczęciem diety należy się przebadać. Może się okazać, że nasza dieta powinna obejmować nie tylko ograniczanie kalorii, ale też np. cholesterolu oraz zwiększenie ilości żelaza i potasu. Warto zbadać też TSH, bo nadwaga może wiązać się z niedoczynnością tarczycy, jak u mnie. Wówczas suplementacja hormonów tarczycy pomaga wrócić do normalnej wagi.

    Tomaszu, myślę, że zgodzisz się z założeniami mojej ulubionej diety hedonistycznej. Żeby jakakolwiek dieta niskokaloryczna miała szanse powodzenia, musi być smaczna. Ba, musi wygrywać smakiem z tą bardziej kaloryczną. Kto spojrzałby na hamburgera z frytkami, mając w pamięci rybę duszoną w białym winie z imbirem, limonką i kolendrą, podaną z szaszłykami z bakłażana i cukinii, na sałacie z rukolą, ogórkiem, pomidorem, avocado i grejpfrutem? Pieczony łosoś w sosie cytrynowo-koperkowym także wygrywa z panierowaną rybą noname, smażoną na głębokim tłuszczu. Elementem mojej diety jest przyrządzanie wielu produktów samodzielnie: chleb na zakwasie, twaróg, jogurt, ogórki, dżem.

    Ech, zrobiłam się głodna. Dziś spaghetti z pesto.

  8. Ireno, dziękuję za trafne uwagi (ja na szczęście wszystkie badania mam idealnie w normie), a co do drugiej części, to mam nadzieję, że niebawem uda mi się zamieścić kilka przepisów na niezbyt kaloryczne a przepyszne rzeczy. Ja ostatnio jem dużo ryb (nie za dużo, ale więcej niż dotychczas, co jest dość korzystne jak sądzę). I tak na jutro mam grillowanego łososia ze szpinakiem zaprawionym delikatnie śmietaną i z dodatkiem sera mozzarella oraz mój ukochany ryż basmati.

    Ze zdrowych, niskokalorycznych i absolutnie przepysznych dan polecam również zupę Tom Yum Koong, na którą przepis podawałem na smakoszuwarszawskim. Nic nie może się z nią równać, żaden chinol ani nawet restauracja w typie pseudoorientalnych nie uczyni życia tak pięknym, jak miseczka tej zupy.

    Generalnie nawołuję jedynie do zmiany nastawienia i do przekonania się, że jedzenie zdrowe może być jednocześnie pyszne – ważne, żeby nie zapychać się byle czym, bo t nie ma sensu. Zresztą, jak powiedziałem ostatnio Synafii, jeśli już nawet decydujemy się na to, że chcemy być grubi i nie robi nam to różnicy, to przynajmniej tyjmy z klasą, a nie wpieprzajmy fast-food.

  9. z wielką chęcią😀 ja ostatnio wciągam łososia w każdych ilościach😛

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s