Pamiętnik mazurski – cz. 3

Standardowy

O Olsztynie nie będę się już rozpisywał, bo wiele napisałem już poprzednio, przy okazji podawania przepisu na kolejne risotto, z warzywami tym razem. Nadszedł jednak czas na trzecią i ostatnią część cyklu mojego fotograficznego pamiętnika z Mazur. Zamieszam ją już dziś (mimo iż niedawno był nowy wpis), gdyż nadszedł czas na pewne zmiany. Długo nie mogłem znaleźć właściwego tematu na tego bloga, nie bardzo wiedziałem, o czym pisać, a pisać o sobie (mimo całego fotopamiętnika) nie lubię za bardzo. W końcu jednak odnalazłem inspirację i wiem już, co dalej będę tu pisywał. Wbrew wcześniejszym zapowiedziom może mniej będzie o dietach, ale na pewno wiele o jedzeniu. O dobrym jedzeniu i jego historii. Trochę też doniesień naukowych najświeższych (tu może nawet nie tylko „jedzeniowych”). O wszystkim jednak dowiecie się już wkrótce. Czekajcie zmian i obserwujecie wszystko uważnie.

A teraz ostatnia wycieczka fotograficzna:

Żółty domek stacji kolejowej w KoloniiTu zaczęła się nasza podróż do Olsztyna. Stacja kolejowa w Kolonii…

Ja - grymas o piątej rano5.30 rano! Jeszcze się nie obudziłem do końca. Miałem nadzieję zdrzemnąć się w drodze, ale piękne widoki oraz niezwykle wysoki standard PKP rozbudziły mnie na dobre😀

Widok przez skrzyżowanie na ratuszKoło 7.30 dotarliśmy do Olsztyna. Już całkiem rozbudzeni, ale głodni. Oczywiście… ciężko było znaleźć czynny lokal gastronomiczny o tej godzinie. Powyżej na zdjęciu olsztyński Ratusz. Punkt orientacyjny, bo przechodziliśmy koło niego ze 12 razy. Faktycznie znajduje się w samym centrum miasta. (Inna rzecz, że nie bardzo mogliśmy się zdecydować, dokąd zmierzamy.)

Widok z głównej ulicy olsztyńskiego starego miasta (i w sumie jedynej, jak pisałem poprzednio) na Wysoką Bramę – jedną z nielicznych atrakcji turystycznych tego miasta. Więcej na jej temat – tutaj.

W takiej oto dziurze w Wysokiej Bramie spała sobie, czy też odpoczywał tylko, gołąb.

Automat do sprzedaży adiobookówJak wiecie, są w Olsztynie pewne trudności z zakupem porannej kawy. Nie ma za to najmniejszych z zakupem audiobooków. Dostępne są całą dobę przy Domu Książki z automatu. Jak w Stanach prezerwatywy. Znać, że żyjemy w kraju o wyższej kulturze!

Przy starym mieście, niedaleko Targu Rybnego (choć w Olsztynie wszystko jest niedaleko), znajduje się piękny kościół luterański. Dużo ładniejszy niż kościoły katolickie.

Wieża z głównym wejście do kościoła. Bardzo ładnie się prezentuje.

Wnętrze kościoła. Udało się całkiem ładnie sfotografować, mimo iż krata była zamknięta (musiałem włożyć ręce za kratę) i mimo że w przedsionku stał tłum zagranicznych turystek-luteranek, które czekały na kogoś z parafii.

Pusta ściana obmurowania dziedzińca zamkuMoja ulubiona część wycieczki i, moim zdaniem, najciekawsza część Olsztyna. Zamek Kapituły Warmińskiej. Tu konkretnie widać dziedziniec z jedną ścian fortyfikacji. Po lewej stronie (czego nie wdać) jest główna część kompleksu zamkowego z bramą wjazdową i wierzą. Po prawej (widoczny częściowo) zabudowany krużganek prowadzący do dobudowanego w połowie XVIII wieku skrzydła pałacowego.
W zamku jest piękny zbiór malarstwa holenderskiego, o którym może kiedyś napiszę. Uwielbiam zamki i pałce oraz zgromadzone w nich obrazy, bo na chwilę mogę wyobrazić sobie, że żyję razem z tymi ludźmi i tak jak oni…

Widok z wierzy Zamku. Na żywo nie oglądałem – Michał robił zdjęcia. Ja w połowie schodów dostałem koszmarnego lęku przestrzeni (schody zwykle w takich miejscach wiją się jak serpentyna w okół pustej studni) i zrezygnowałem z dalszego wchodzenia. Ostatnim razem, gdy uparłem się wejść, przyjemność była średnia, schodzenie było jeszcze cięższe niż wchodzenie i skończyłem wycieczką zlany potem.

Widok z wieży na jakiś przejazd kolejowyA to zdjęcia z wieży, które mogłem podziwiać tak, jak wy – jako zdjęcia.

Kawałek Olsztyna. Widać fragment wysokiej wieży i nowy ratusz.

Widok z wieży na katedrę św. Jakuba.

Podzamcze.

To już koniec moich zdjęć z Mazur (Warmii właściwie). Zobaczymy, co będzie w przyszłym roku. Mam taki plan, aby pojechać kiedyś tam jeszcze, ale na aktywny wypoczynek. Wypoczynek z poznawaniem przyrody i fotografią. Ciekawe, czy mi się uda, czy też do tego czasu będę miał już 3000 innych pomysłów?…

4 responses »

  1. Ja się wychowałam częściowo na Warmii – w Lidzbarku Warmińskim. Bardzo polecam to miasto miłośnikom zamków, kościołów, murów obronnych etc. Muszę przyznać, ze dzieciństwo w takim miejscu mocno wpływa na wyobraźnię i na stosunek do historii i kultury. W dużej mierze Lidzbark mnie ukształtował, a przy tym okolice warmińskie są bardzo piękne. W najbliższym czasie i ja się na Warmię muszę wybrać znowu🙂
    I ja mam to samo w co Ty – też sobie wyobrażam, jakby to było żyć w zamku z takim Krasickim czy Kopernikiem czy Dantyszkiem. Czy w pałacu w Kozłówce u Zamoyskich.

    Ach i piękny kościół luterański! Jako luteranka jestem podwójnie zachwycona🙂

  2. Tu jest proszę strona oficjalna Lidzbarka Warmińskiego i zamek biskupów warmińskich. Na stronie można sobie też pozostałe zabytki obejrzeć.

  3. Piękny kościół! To jest jedna z rzeczy, które lubię w Mazurach – luterańskie kościoły. Druga to miejsca do pływania, a tak poza tym uważam, że jest tam zbyt płasko.
    Automat z audiobookami mnie zachwycił! Szkoda, że nie ma takich automatów z papierowymi ksiązkami…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s