Żadnej chemii!

Standardowy

Wpadł mi ostatnio w ręce felieton Piotra Adamczewskiego „Lato w słoiku” (nr 40 / 3 października 2009). Zawsze lubiłem czytywać teksty pana Adamczewskiego, gdyż jest to człowiek o dużej wiedzy o historii jedzenia, a jego teksty są zazwyczaj zajmujące, ciekawe i inspirujące. I tym razem tak było… do połowy. W połowie tekstu poruszyło mnie zdanie: „Nie używamy przecież przy produkowaniu smakołyków żadnej chemii…„, odnoszące się do produkcji domowych przetworów, a sugerujące jednocześnie, że w przetworach kupnych chemia jest obecna. Nie mogę przejść do porządku dziennego nad tym, jak starannie zniechęca się ludzi do kupowania gotowych wyrobów. Nie rozumiem, czemu osoby zajmujące się profesjonalnie kulinariami uparły się nazywać kupne produkty chemicznymi? Szczególnie w odniesieniu do przetworów wydaje mi się to niezwykle dziwne. Np. grzyby marynujemy w domu przy użyciu octu, który jest niczym inny, jak 6% lub 10% roztworem kwasu octowego, uznanego za konserwant i regulator kwasowości, któremu nadano oznaczenie E260. Czym więc różnią się kupne grzybki zawierające w składzie E260 od domowych zawierających ocet? Otóż kupne często mogą być zalane mieszaniną kwasu octowego i mlekowego, który jest znacznie lepszy, delikatniejszy i ma mniej drażniący zapach. Czy jest czymś szkodliwym i nienaturalnym? Nie. Występuje naturalnie w kiszonej kapuście i kwaszonych ogórkach, ale w domu mało kto go stosuje (z nieznanych mi przyczyn jest trudno dostępny na rynku). W końcu, czy konserwanty inne niż kwas octowy naprawdę są dla nas tak straszne? Czy straszne są środki ochrony roślin? Niewątpliwie nie są najlepsze, ale powiedzmy sobie szczerze – bez ich zastosowania mielibyśmy robaczywe owoce i mięso, które byłoby nieświeże często już w momencie dostarczenia go do sklepu. Należy zwrócić uwagę na spadek zatruć jadem kiełbasianym w ostatnich dziesięcioleciach i odpowiedzieć sobie samemu na pytanie: czy wolimy zjeść konserwanty, czy zatruć się toksynami wytwarzanymi przez rozliczne, naturalnie obecne na niekonserwowanym mięsie drobnoustroje? Uważam, że nadszedł czas, aby smakosze, kucharze i sami entuzjaści kuchni zajęli się również upowszechnianiem wiedzy o jedzeniu. Wydaje mi się oczywiste, że żywność przygotowana własnoręcznie w domu, z dobrej jakości składników jest i lepsza, i bardziej ekonomiczna. Jednak nagonka w stosunku do konserwantów, żywności paczkowanej, glutaminianu sodu i innych tzw. chemicznych składników jedzenia wydaje mi się może nie tyle nieuzasadniona, co mało merytoryczna. Uważam, że jedyną drogą do dobrego i zdrowego odżywiania się, jest znajomość podstawowych technik przygotowywania jedzenia gotowego i głęboka świadomość tego, co wkłada się do ust, a nie snucie fantastycznych historii o chemiczności dżemu czy kawy rozpuszczalnej.

Takiej treści list (w odpowiedzi na wzmiankowany tekst Piotra Adamczewskiego) wysłałem wczoraj wieczorem do redakcji „Polityki”. Zastanawiam się, czy w jakikolwiek sposób mi odpowiedzą. Tak czy inaczej zamierzam pociągnąć temat, bo zwyczajnie nie mogę już wysłuchiwać, jak ludzie z niesmakiem mówią: „Kawa rozpuszczalna!? – przecież to sama chemia”, „Dziś na obiad chemia – kubek Knorr”. Fakt, nie jestem zwolennikiem ani rozpuszczalnej kawy, ani gotowych dań-zalewajek, ale nie mogę przystać na pejoratywne określanie ich chemicznymi.

cdn.

9 responses »

  1. Swoją drogą używamy potocznie określenia „chemia” na coś, co ma być nienaturalne, tymczasem sami składamy się z pierwiastków było nie było chemicznych. Chemiczny nie znaczy sztuczny.

  2. Nie no, z kawą rozpuszczalną przesadziłeś. CO trzeba zrobić z kawą, aby się całkowicie rozpuszczala w wodzie?! (Wiem, to pytanie do mnie i ja się o tym uczyłam nawet, ale nie zrozumiałam, więc nie mogę teraz na nie odpowiedzieć).

  3. Luco, nie wiem do końca co masz na myśli z tą kawą. Osobiście słyszałem w pracy, jak koleżanka mówiła, że kawa rozpuszczalna to sama chemia. Tymczasem kawa rozpuszczalna powstaje poprzez zaparzenia zwykłej mielonej kawy i następnie osuszenie jej w ciągu gorącego powietrze (małe bezkształtne grudki) lub poprzez liofilizację, czyli zamrożenie i wprowadzenie do atmosfery o obniżonym ciśnieniu, w której następuje gwałtowna sublimacja wody (kawa wyglądająca jak wielościenne kryształki). Ot i cała tajemnica.

  4. A! jeszcze dodam, że kawa taka całkowicie się rozpuszcza, bo:
    1) jest zapewne uprzednio przefiltrowana, więc w przeciwieństwie do kawy w domu zaparzonej nie posiada resztek fusów;
    2) na skutek suszenia jest silnie higroskopijna, czyli gwałtownie chłonie wodę.

    Kawa ta nie psuje się także właśnie dlatego, że jest odwodniona. Psucie jest ZAWSZE wynikiem rozwoju drobnoustrojów – grzybów i baterii. Drobnoustroje wymagają do życie wody, więc w środowiskach, w których jest jej niewiele (zdaje się poniżej 5% o ile dobrze pamiętam), rozwój mikroorganizmów zasadniczo nie następuje. Psucie wtedy też nie i to bez żadnego dodatku konserwantów (to samo zresztą jest tajemnicą kubków „Knorra”).

  5. PS. (już naprawdę koniec) Zamierzam o tym wszystkim jeszcze napisać. Właśnie o technikach przetwarzania i konserwacji żywności, bo zdaje się, że to co dla mnie oczywiste (jak np. aseptyczne pakowanie) dla innych jest czarną magią.

  6. Bardzo czekam na cykl edukacyjny o technologii żywności.

    Czytałam wypowiedzi takich cwaniaków, którzy twierdzą, że „sztuczny” NaCl to sama chemia w przeciwieństwie do „naturalnego”… I że teraz, panie, to DNA nawet do pomidorów pakują. Chciałabym zobaczyć takiego pomidora bez DNA:)

    Rozumiem twoją niechęć do niemerytorycznej nagonki na „chemię”, ale z drugiej strony równie drażniące są reklamy, które wmawiają konsumentom, że bulion z kostki jest tak samo dobry, a nawet lepszy, niż ten z mięsa i warzyw. Albo kawa rozpuszczalna – pani w telewizyjnej reklamie tak orgazmicznie wzdycha pod wpływem przyjemności wywołanej cudownym rozpuszczakiem.

    Zupa z proszku czy kawa rozpuszczalna oblecą, jeśli niczego innego nie ma pod ręką, na przykład na wyjazdach, lub gdy brak czasu na gotowanie domowego bulionu. Są to jednak dość marni dublerzy.

  7. Czytałaś niewątpliwie tę samą dyskusję – o szczepionkach! Marta i ja przebrnęliśmy przez całość, co znacznie uszczupliło nasze siły witalne. W ogóle to z Twojego bloga tam trafiliśmy i całe to blogowe towarzystwo racjonalistyczne jest świetne!

    Co do bulionu z kostki i kawy rozpuszczalnej to nie znajdziesz chyba większego przeciwnika tych produktów niż ja. Rzecz polega jednak na tym, że jako dziwny człowiek jestem przyzwyczajony do prowadzenia sensownej dyskusji na temat. Więc jeśli mówię, że kawa rozpuszczalna jest ohydna, to dodaję, że jej smak jest niesatysfakcjonujący. To jest argumentem, a nie to, że jest sztuczna – bo nie jest. Chodzi mi generalnie o to, aby nakłaniać ludzi do robienia samemu różnych rzeczy, do przedkładania jakości i smaku nad inne walory, a nie do wykształcenia sytuacji, w której ludzie będą patrzyli na słoik z dżemem, jakby sam Szatan był wewnątrz zamknięty. Ostatnio oglądaliśmy z Martą dżemy ekologiczne, aby sprawdzić, czy może mają większą zawartość owoców w 100 g. Nie mają. Dlatego lepiej samemu w domu zrobić dżem, bo ten ze sklepu ma tylko 36 g owoców na 100 g produktu gotowego. Ma niską jakość, ale czy jest zabójczy? Raczej nie… Więc jeśli zniechęcać kogoś do gotowych produktów to z powodu ich niskiej jakości, a nie „chemiczności” lub innych, urojonych cech.

  8. A co do serii edukacyjnej to pracuję nad tym, ale jeszcze trochę mi się zejdzie. Gromadzę materiał na razie. Ale na pewno napiszę!

  9. Tak, czytałam tę dyskusję i nieco mnie przeraża, jak zdrowy, myślący człowiek… Ech, nie będę psuła sobie humoru w taki piękny sobotni poranek. Później coś napiszę o antyszczepionkowcach, chociaż gdy ich czytam, szlag mnie jasny trafia.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s