Zjedz śniadanie!

Standardowy

Nadal trwam w szoku wywołanym odkryciem geniuszu Julii Child. Cały czas nie mogę zrozumieć, czemu dotarła ona (a właściwie wiedza o niej) do naszego kraju dopiero teraz, na fali filmu Julie & Julia. Kiedy oglądam fragmenty programów Julii, odnoszę wrażenia, że wszelkie pozostałe programy kulinarne to babranie się w jedzeniu, niezbyt tania i niezbyt rozsądna zabawa. Tymczasem programy Julii po prostu uczą gotować! Zawsze powtarzałem (i okazało się, że nie jestem pierwszy, bo dokładnie to samo mówiła Julia), że przepisy nikomu do niczego nie są potrzebne. Jeżeli znasz techniki gotowania, nie musisz korzystać z przepisów. Dlaczego więc marne programy kulinarne osiągają taką popularność? Czy ludzie naprawdę są zbyt głupi, aby nauczyć się gotować, aby opanować kilka podstawowych technik?

A może to syndrom naszych czasów, efekt wywołany pośpiechem i pogonią za czymś, co nawet nie zostało nam obiecane? Sfrustrowane tłumy w desperacji pędzą do sklepów, aby zakupić pomysł na obiad, w którego przygotowaniu dodatkowo pomoże im przemawiający łamaną polszczyzną gość ze srebrnego ekranu. Pora jednak zrozumieć, że żaden przepis nie ułatwi nam przygotowania posiłku, a żadne danie z paczki nie będzie ani tak smaczne, ani tak satysfakcjonujące jak to, co przygotujemy własnymi rękami i na sobie właściwy sposób. Każde danie można modyfikować, do każdego można dodawać pasujące nam składniki lub usuwać z niego te, które nam nie odpowiadają. Ważne jest też, aby nauczyć się znajdować substytuty. Nie ma sałaty maślanej, weźmy lodową. Szynka parmeńska jest dla nas za droga – tańsza szynka szwarcwaldzka świetnie ją zastąpi. Przede wszystkim jednak sami sobie obiecajmy jedną rzecz, że będziemy jeść dobrze.

Ostatnio, a był to niedzielny wieczór, wybiegłem z zajęć szalenie zirytowany. Zajęcia były nudne i mało przydatne, a zostały przeciągnięte o 20 min. Chciałem tego wieczoru dotrzeć jeszcze do Ikea, aby zakupić brytfannę do pieczenia oraz żeliwny garnek. Byłem znudzony, sfrustrowany i wściekły. Dotarłem jednak na miejsce sporo przed zamknięciem i uświadomiłem sobie, że cały mój zły stan wynika nie z ciężkiego dnia na uczelni, nie z wizji zamknięcia mi przed nosem sklepu, nawet nie z tłoku i duchoty w autobusie, ale z tego, że jestem potwornie głodny! Udałem się więc w pierwszej kolejności do ikeowskiej restauracji, na której jakość nie narzekam, a nawet lubię podawane tam jedzenie. Najadłem się i od razu szczęście mi wróciło!

Stosuję się teraz do zasady: człowiek najedzony to człowiek szczęśliwy. I to działa! Dziś zjadłem śniadanie. Zrobiłem omlet z curry – proste, szybkie, łatwe, a zarazem smaczne i efektowne danie. Zjadłem go spokojnie i bez pośpiechu. I chyba pierwszy, od bardzo długiego czasu, raz nie zirytowałem się poranną podróżą do pracy. Naprawdę niewiele trzeba, aby smacznie i dobrze jeść. Powiecie może, że tylko ja mogę błyskawicznie przygotować omlet, bo umiem go zrobić. Bzdura! Szybkie omlety nauczyłem się robić nie dalej jak wczoraj wieczorem… od Julii Child. Wy też się możecie nauczyć:

Teraz już tylko przygotujcie wieczorem trochę tartego sera albo szpinaku, a rano do dzieła! Takie śniadanie doskonale rozbudza, poprawia humor, tonizuje i zapewnia udany dzień. Kończąc słowami Julii:

Bon Appétit!

14 responses »

  1. Ja też już umiem zrobić omlet😀
    zrobię jutro i też dodam na wierzch trochę masła😀
    Bo masła nigdy za wiele ;P

    A dziś wieczorem wybiorę się chyba na film Julie i Julia.

  2. EE, nie zirytowałeś się podróżą do pracy, bo jechałeś z moim mężem😀

    Ale serio, stare powiedzenie mówi – głodny Polak to zły Polak. I to się sprawdza w odniesieniu do każdej nacji. Nie bez powodu spece od negocjacji handlowych mówią, żeby z Muzułmanami nie negocjować w czasie ramadanu – oni są wtedy wściekli, bo poszczą!

    Ja na głodnego też stanu zen nie osiągam😛

  3. jednak nie umiem jeszcze zrobić omletu – ni eumiem tak bujać patelnią, żeby się oderwał – ale dziś kupuję jajka i ćwiczę, ćwiczę, ćwiczę😀

  4. Salomea -> dobra rada! Kup średnią fasolę. Tego na tym filmiku nie ma, ale widziałem, jak Julia pokazywała, aby ruchy patelnią ćwiczyć nasypawszy do niej fasoli! Najpierw te kuliste, a potem gwałtowne pociągnięcia. Przy pociągnięciach fasola ma się odbijać od krawędzi patelni i falą powracać na jej środek.

  5. Zrobiłam dziś te omlety. Ale chyba pozostanę przy własnym przepisie, bo jakoś tak… Po pierwsze, mam ciężka patelnię i wciąż jeszcze boli mnie ręka od machania nią. Po drugie, kiedy już je zrobiłam, mój chłopak zapytał, czy mógłby je zjeść z keczupem. Po takiej traumie chyba boję się próbować więcej (jakkolwiek zjadł bez keczupu i chwalił, no ale i tak).

  6. Rozumiem… doprawianie keczupem czegoś, w czego przygotowanie włożyliśmy siły i dużo dobrych chęci, jest zawsze przykre.😐 Ja dziś robię Boeuf Bourguignon! Też z przepisu Julii. Wrażenie opiszę niebawem.

  7. Sykofanto, widzę, że znowu wyznajemy podobna filozofię.

    Bez śniadania i kawy nie ruszam się z domu. Nie i już. Wolę się spóźniać – praca nie zając, a na głodnego i tak będę wściekła i ujemnie produktywna. Brak śniadania dopuszczam tylko w przypadku kataklizmów naturalnych lub badań, które należy wykonać na czczo.

  8. No tak. Siedzę sobie grzecznie i pracuję w skupieniu, aż tu nagle dochodzę do wniosku, że jestem strasznie głodna i muszę coś natychmiast zjeść. Idę więc do kuchni (przy okazji przełączam kota z trybu „śpię” na tryb „daj mi jeść”) i robię omlet. Prawie już wychodzi😀
    Idę zjeść przy kompie. Jest pyszny, puszysty i czuję się w pełni usatsfakcjonowana, chociaż boli mnie ręka.
    Jest mi dobrze i nie chce mi się już… pracować😉

  9. A ja, tak w ogóle, rano nie mogę jeść, bo mój żołądek jeszcze śpi. Staram się przynajmniej wypić gorącą herbatę, czasem zjem jogurt, ale głodna robię się mniej więcej w okolicy stacji pkp…

  10. Eee… też tak sądziłem. Ale trzeba po prostu sobie żołądek rozepchać odpowiednio😀

  11. Hmmm,
    a może zorganizowałbyś kursy gotowania a la Julie? Kilka osób, składka na produkty (i ewentualnie rekompensatę za Twój czas), świetna zabawa i obiad na końcu? I w dodatku tzw. inicjatywa społeczna?🙂

  12. Gdy tylko będę miał miejsce, w którym będę mógł to zrobić, na pewno się nie zawaham!😀

  13. Bardzo oldschoolowe, z którego to jest roku?
    Pani ma głos bardzo przypominający mi wokale panów z Monty Pythona, udających starsze panie.🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s