Jakim prawem!

Standardowy

W Gazecie Wyborczej sprzed kilku dni (dokładnie z 30.10.2009) wyczytałem, że mieszkańcy Kabat podnieśli raban w związku ze składowaniem na terenie metra drewnianych pokładów kolejowych, z których […] unoszą się gryzące opary. Podkłady co prawda leżą na terenie metra, ale tuż koło ścieżki, którą babcie z wnuczkami, matki z córkami i wszyscy razem chodzą na spacery. Problem jest ważki, bo wszak mieszkam nieopodal i być może ja także będę się tamtędy przechadzał, nawdycham się niechcący i nieszczęście murowane. Czytam więc dalej:

– Ten smród przypomina trujący Xylamit. Kiedyś impregnowano nim drewno, ale mam nadzieję, że już sie tego nie robi – martwi się pani Jadwiga, która przechadza się nieopodal z półtoraroczną wnuczką.

A ja tymczasem myślę sobie, że skoro pani Jadwiga się tak obawia, to może niech nie przechadza się tamtędy z małą wnuczką. Akurat w tamtych regionach urokliwych ścieżek jest bez liku i akurat ta wiodąca tuż koło ogrodzenia terenów metra, ani do najładniejszych, ani do jakiś szczególnie atrakcyjnych z innych powodów nie należy. Po co się więc nią przechadzać, skoro śmierdzi?

No ale czytajmy dalej:

Krzysztof Malawko, rzecznik metra, uspokaja: – Stosowanie Xylamitu zakazano całkowicie 30 lat temu (nie do końca, ale prawie – przyp. sykofanta), a te podkłady mogą mieć zaledwie kilkanaście miesięcy. Zostały impregnowane olejem kreozotowym, który rzeczywiście jest niebezpieczny… jeśli się go poliże – żartuje Malawko.

Ale mieszkańcom nie było do śmiechu. Czy nie można było ich wcześniej poinformować, żeby zapobiec panice i makabrycznym domysłom? – Trzymamy się zasady, że nie informujemy o nieszkodliwości substancji. […] – zapewnia rzecznik.

A ja sobie myślę, że to chyba naprawdę jakiś żart jest. Po pierwsze, jeśli ktoś z powodu śmierdzących podkładów kolejowych ma makabryczne domysły, to zdecydowanie nie powinien telewizji oglądać i gazet czytać, bo spać po nocach nie będzie mógł. Po drugie, żadnej paniki chyba nie było, bo pani Jadwiga nie chwyciła wnuczki pod pachę i nie uciekła czym prędzej. Po trzecie, nawet jeśli podkłady wydzielałyby toksyczne opary, to od przejścia tamtędy nikt na raka raczej by nie umarł. Toż to chyba musiałaby być broń chemiczna masowego rażenia, żeby ofiarom po kilku wdechach szkodzić. Prawda jest taka, że każda substancja w jakimś stopniu jest toksyczna. Jeśli człowiek ważący 70 kg zje 77 g aspiryny (czyli 154 tabletki) to będzie miał 50% szans na to, że zejdzie. Jeśli więc ktoś na upartego będzie siedział przy toksycznych podkładach i się inhalował, to też zejść może albo choroby jakiejś się nabawić.

Słyszę jednak już te głosy krzyczące: „Jakim prawem nie informuje się nas, że to, co nie jest trujące, nie jest trujące! Żądamy lepszych oznakowań na wszystkim!”. Więc na początek zainstaluje się wszędzie tabliczki informacyjne: „Choć śmierdzi okrutnie, nie jest trujące!”, „Wygląda podejrzanie, ale nie jest trujące!”. Następnie w metrze będą puszczane z głośników na peronach i w kolejkach odpowiednie komunikaty: „Drogi pasażerze! W godzinach szczytu ciała i ubrania licznych osób w powstający zaduchu mogą wydzielać nieprzyjemne zapachy. Nie obawiaj się jednak. Podróż metrem jest bezpieczna. Zadbaliśmy o to, aby osoby nasączające swoje ubrania toksycznymi i szkodliwymi substancjami, nie miały wstępu na peron. Załoga Metra Warszawskiego życzy przyjemnej podróży.”.

Tak mnie zastanawia: skąd w ludziach tyle nieufności? Wszyscy usilnie i cały czas sądzą, że inni chcą im zrobić krzywdę. Sąsiad, pani ze sklepu, a przede wszystkim instytucje, zakłady i korporacje: ZTM, SMB i zakłady mięsne. Wszyscy, wszyscy się sprzysięgli, żeby rozkładać trujące podkłady kolejowe, budować z budulców toksycznych, produkować produkty wprost szkodliwe. Wszędzie czyhają tylko oszuści, którzy już nawet nie chcą nam pieniędzy z portfela wyciągnąć, ale zwyczajnie chcą nas otruć. Przewoźnicy mają dość swoich pasażerów, spółdzielnie mieszkaniowe męczy już pobieranie czynszów, a zakłady spożywcze mają dość wymyślania nowych produktów dla zaspokajania potrzeb konsumentów. Wszyscy oni więc sprzysięgli się przeciwko uczciwym obywatelom i podstępnie robią wszystko, aby ich wyniszczyć.

Ja wiem, są zakłady i producenci nieuczciwi. Wiem też, że społeczeństwo nasze przeszło przez wojny, zabory i ciężki czasy socjalizmu, w których faktycznie człowiek człowiekowi był wilkiem. Ale naprawdę nie tłumaczy to, dlaczego przeciętny obywatel więcej chyba czasu poświęca snuciu spiskowych teorii dziejów i wyszukiwaniu podstępnych a perfidnych działań innych niż lekturze książek. A lektura wzbogaca. Jak człowiek czyta, to przestaje się zajmować pierdami. Albo inaczej – dochodzi do wniosku, że to są pierdy, niewarte jego uwagi.

One response »

  1. otóż to. Podejrzliwość to jedno. Drugie brak krytycznego podejścia do strachów du jour (i cudów również(, sprzedawanych przez media jako naukowe. Łapiemy się na nie (prawie) wszyscy. Wystarczy poczytać jedno lub drugie forum aby zobaczyć jak bardzo pogłoski brane są za wiedzę naukową.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s