O książkach kucharskich i nie tylko

Standardowy

Zbieram książki od dawna. Przy ich wyborze kieruję się wieloma rzeczami – począwszy od przepisów, przez grafikę, papier. Objętość ma dla mnie drugorzędne znaczenie, szukam czegoś, co będzie inne od tego, co kupiłam wcześniej.

napisała na swoim blogu Liska.

Ja także zbieram książki kucharskie, gastronomiczne i te o jedzeniu po prostu. Na punkcie jedzenia mam totalnego bzika, a liczba moich książek dotyczących żywności ciągle wzrasta i powoli przestaje się mieścić w moim pokoju. Tak samo jak dla Liski, ważna jest dla mnie jakość i oryginalność książek. Tak naprawdę książki są moją drugą po jedzeniu fiksacją. Nie tylko je zbieram, nie tylko czytam, ale także wącham i dotykam. Faktura papieru oraz zapach druku, który później, gdy książka się starzeje, przechodzi w zapach charakterystyczny, zależny od papieru i sposobu użytkowania tomu, są tym, co naprawdę mnie zachwyca i dzięki czemu żaden e-book nigdy nie wyprze książki drukowanej.

W mojej kolekcji książek związanych z jedzeniem można wyróżnić cztery kategorie:

  1. Książki z przepisami – wybieram je, kierując się jakością przepisów. Widzę, czy przepisy są dobre, czy gotowanie z nimi będzie przyjemnością niezakłóconą koniecznością korygowania proporcji i samodzielnego sprawdzania, czy opisana w przepisie potrawa w ogóle możliwa jest do wykonania (choć często dopasowuję przepisy do mojego gustu, to jednak wymagam, aby dało się je w ogóle wykonać).
  2. Kulinarne albumy – to kategoria książek nie tylko z przepisami, które charakteryzują się szczególnie dobrymi zdjęciami i ilustracjami. Wybieram je przede wszystkim ze względu na doznania estetyczne.
  3. Książki o technologii gastronomicznej – to pozycje techniczne, często podręczniki akademickie, zaspokajają moją ciekawość związaną z tym, jak to w ogóle się dzieje, że potrawa powstaje.
  4. Książki o jedzeniu – publicystyczne, popularnonaukowe, historyczne pozycje opowiadające o tradycjach i sposobach jedzenia, genezie potraw i kuchniach regionalnych. Te pozycje cenię szczególnie, gdyż są moim oknem na świat najrozmaitszych kuchni!

Oczywiście, jak zawsze przy próbie klasyfikacji, podział jest niedoskonały. Wiele książek zalicza się jednocześnie do kilku grup. I te chyba cenię najwyżej. O moich absolutnie ulubionych pozycjach napiszę niebawem. Na początek wybrałem cztery, z których najczęściej korzystam i które najbardziej lubię. Nie zdradzę jeszcze, jakie to. Niech będzie to niespodzianką.

11 responses »

  1. Książka to cała gama doznań estetycznych – dlatego o ile doceniam przydatność e-booków i audiobooków, to jednak uważam je za marna protezę, a nie za równoprawnych następców książki drukowanej.

  2. To prawda! Nie będzie, bo jej jeszcze nie mam. Tę książkę (jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem) będę miał dopiero pod koniec tego roku lub na początku kolejnego, a jej przeczytanie, przynajmniej częściowe, zajmie mi też sporo czasu (2 tomy po około 700 stron każdy).😦

  3. Fajnie, że wspomniałeś o zapachu książek🙂
    Bardzo lubię zapach farby drukarskiej, natomiast niektóre stare książki przyprawiają mnie o mdłości. Papier też jest ważny. I sposób łączenia kartek – denerwują mnie książki, które rozwalają się w trakcie czytania.

  4. akurat niektórzy mają książki Julii Child. Książka, którą napisała z inną ‚gwiazdą’ kuchni francuskiej w USA-Jacques Pepin-em „Julia and Jacques Cooking at Home” jest zbiorem przepisów na dwa głosy. Taki, na przykład, rozdział o jajkach. Obydwoje podają od-autorskie przepisy na jajecznicę, omlet, tłumacząc jednocześnie dlaczego coś robią w taki a nie inny sposób (i nie koniecznie jest to kwestia technikia preferencji smakowych lub ‚fakturowych’). Później Julia podaje przepis na suflet serowy a Jacques na suflet z przegrzebkami. Jest wstawka o ubiciu idealnej piany z białek, ręcznie i maszynowo. A na zakończenie rozdziału Julia podaje przepis na sos hollandaise, z komentarzem Jacques-a, po czym znów dwugłos o ratowaniu zwarzonego sosu.

    Na marginesie (dosłownie) są uwagi na temat technik kulinarnych innych znanych (chociażby Elizabeth David). Dla mnie jest to piękna i wartościowa książka. Szkoda, że musiałam ją sobie zza oceanu przywozić, bo powinna być przetłumaczona. No i ten pomysł o książce na dwa głosy…już to widzę: Jamie i Gordon w duecie😀

  5. Mnie też drażnią książki, których nie można w spokoju doczytać, bo już się zaczyna kartki gubić!

    A co do starych książek to jest bardzo różnie: niektóre mają fascynujący zapach użytkowania, inne po prostu śmierdzą. Najbardziej nie lubię takich, które mają bardzo specyficzny kwaśny zapach.

    Wąchaczy książek jest więcej.😀 Inne fiksacje książkowe można znaleźć tu.

  6. No ja też uważam, że książki Julii powinny być dostępne u nas. Ale myślę też, że z ich przetłumaczeniem może być większy problem niż z Ramseyem i Oliverem, bo są zdaje się nieco bardziej skomplikowane (ale może się mylę). Niemniej moje powinny pod koniec grudnia dotrzeć do mnie ze Stanów, o ile Amazon zadziała prawidłowo (na razie usilnie nie chcą pobrać ode mnie opłaty, a ja do końca nie wiem, co jest grane).

  7. w takim razie proponuje sprawdzic na Abebooks. Trzeba wiedziec czego sie szuka, strona mniej przyjazna uzytkownikowi, ale ceny dobre, od razu wiadomo ile bedzie wynosil calkowity koszt przesylki. Bo, nie oszukujmy sie, jesli cie Amazon.com jeszcze nie skasowal za zakupy, to nie masz szans ze dostaniesz ksiazki w grudniu (chyba ze zaplacisz za przesylke kurierska). A tak swoja droga, to co kupujesz, jesli mozna zapytac?

  8. No właśnie obawiam się, że to moje zamówienie w ogóle nie wyszło i nie zostanie zrealizowane. Nie bardzo jednak znam przyczynę.

    A co kupuję… Kupuję podstawy, czyli Mastering the Art of French Cooking, oraz Julia’s Kitchen Wisdom. Zamówiłem także Julie & Julia, bo chciałbym przeczytać, a w sumie jak zamawiam razem z innymi książkami, to ostatecznie wychodzi taniej niż kupiona w PL.

  9. O! już chyba wiem, dlaczego mnie nie skasowali jeszcze. Napisano tam, że przewidywany termin wysyłki: 1 grudnia. Ciekawe, czy nastąpi i czy wtedy mnie skasują za zamówienie.

  10. Temat książek kucharskich (albo książek w ogólności) to niekończąca się historia. I jeśli ktoś,tak jak Ty, zaczyna pisać o ksiazkach od ich zapachu, to wiem, że znalazłam bratniego bibliofila😉 Zapach książek to cudna rzecz. Najgorzej jest, gdy ulubione ksiażki nieładnie pachną…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s