Dużo zdrowia w nowym roku

Standardowy

Przez święta nie pisałem, może się obijałem, może byłem zajęty… Sam właściwie nie wiem. W każdym razie mamy już nowy rok (2010: Wszystkiego dobrego!) i czas na postanowienia noworoczne, które i tak pewnie nie zostaną wypełnione. Czy będę się tym jednak przejmować? Oczywiście, że nie!

Postanowienie 1.: Jeść zdrowo, smacznie i rozsądnie.
Postanowienie 2.: Nie jeść świństw na mieście.
Postanowienie 3.: Ruszać się więcej.
Postanowienie 4.: Lepiej organizować swój czas.

Z postanowieniem 4. już teraz mam problem, ale pierwsze trzy zaczynam wcielać w życie. Jutro siłownia, a dziś przygotowanie obiadu na jutro do pracy. Obiady do pracy muszą spełniać kilka warunków: mają być smaczne, zdrowe, łatwe do odgrzania i przede wszystkim proste do zrobienia.

Warunki te spełniają m.in. potrawy należące do spektrum curry. Kocham kuchnię indyjską, jej aromat, pikanterie i, charakterystyczną dla wielu potraw (choć nie dla wszystkich), prostotę wykonania.

Curry dzielę na dwa rodzaje:

  1. oryginalne, wymagające zastosowania wielu przypraw i składników;
  2. błyskawiczne, przygotowywane na bazie pasty curry.

Obydwa rodzaje przygotowuje się w miarę szybko, choć oczywiście curry błyskawiczne to naprawdę kwestia 30 minut. Przy tym dobra, oryginalna pasta curry jest naprawdę świetna. Smak takiego curry jest doskonały, choć zasadniczo różny od dania przygotowanego na sposób pierwszy, czyli z zastosowaniem wszystkich koniecznych przypraw. Podstawowa różnica między nimi jest taka, że pastę curry rozrabia się w mleku kokosowym, które stosuje się niezwykle rzadko do przygotowania oryginalnego curry.

Moje dzisiejsze curry jest ekstra szybkie i rybne. Uwielbiam ryby, choć w sumie nie wiem, czy w Indiach się je jada, ale nie będę się teraz nad tym zastanawiać. Jada się je w Japonii, a kuchnia japońska również należy do moich ulubionych. Na ryby i owoce może jestem nieznacznie uczulony. Nieznacznie oznacza, że po całym tygodniu jedzenia frutti di mare następują nieprzyjemne konsekwencje. Nikt, nawet mój własny organizm, nie będzie mi dyktować, co dobre, a co nie. Dlatego ryby i tak jeść będę w znacznych ilościach.

Zielone curry z tilapii i fasolki szparagowej

Przepis na 2 porcje

pół paczki mrożonej i ciętej fasolki szparagowej
dwa płaty mrożonej tilapii
Do bardzo dużego garnka nalać na dno wody i włożyć sitko do gotowania na parze. Wysypać fasolkę i ugotować (zajmuje to koło 5 min.). Fasolkę wyjąć z garnka. Na sitku ułożyć dwa kawałki pergaminu (takiego, jak do pieczenia) i na nim ułożyć rybę. Ugotować (to kolejne 5 min.).
1 spora cebula
3 łyżki oleju
3 płaskie łyżeczki zielonej pasty curry
1 puszka mleka kokosowego
W garnku rozgrzać olej. Cebulę posiekać i zeszklić na oleju. Dodać pastę curry i dokładnie rozmieszać. Wlać mleko, wymieszać i gotować chwilę, aż się lekko zagęści.
Do sosu wsypać ugotowaną fasolkę i wymieszać. Położyć na wierzch kawałki ryby.
filiżanka ryżu basmati Ryż ugotować na sypko. Wyłożyć na talerz. Na ryżu układać rybę z sosem i fasolką.
zdjęcie potrawy

6 responses »

  1. Jeśli znajdziesz odpowiedź na pytanie 4.Jak lepiej organizować swój czas, ludzkość przyzna Ci Nobla.

  2. hmmm… no to mamy takie same postanowienia:) z tym, że moja lista jest dłuższa. Znacznie🙂

    Wszystkiego najlepszego!

  3. Z przykrością informuję, że nie będzie już rewelacji kulinarnych, bo mam zbyt mało czasu na gotowanie, a nawet jak coś zrobię, to nie chce mi się fotek cykać później. Niemniej niebawem coś napiszę, ale blog ten zmieni nieco swój charakter. Będzie nudnooo!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s