Kuchnia inspierowana sztuką

Standardowy

W sobotę, 21 maja 2011 o godzinie 18:00 miał nastąpić ponoć koniec świata. Oczywiście, jak zawsze w takich sytuacjach, nie nastąpił (autor przepowiedni tłumaczy, że mu się maj z listopadem niechcący pomylił). Niektórzy jednak mieli już apokaliptyczne wizje. Także w kuchni, co całkiem zresztą zrozumiałe, bo wiele osób na pewno jako uwieńczenie swojego życia chciałoby spożyć dobry posiłek. Nie ma nic lepszego, jak przed samym końcem świata wrzucić coś na ruszt, najlepiej coś, co będzie zarazem dostosowane do powagi sytuacji. Powstaje więc pytanie, jak dostosować swoją kuchnię do końca świata. Ma być smacznie, zdrowo i ostatecznie!

Z pomocą pospieszyli nam redaktorzy Dzień dobry TVN, zdradzając pierwszy sekret ostatniej wieczerzy: musi być inspirowana odpowiednimi obrazami, np. Beksińskiego (początek programu tutaj). Mroczne i apokaliptyczne wizje końca świata oraz ogarniającej wszystko martwoty niewątpliwie ułatwią nam wymyślenie odpowiedniego przepisu i przygotowanie fantastycznego posiłku. Genialność i wielkość Beksińskiego sprawiają, że jego obrazy nie tylko poważnie inspirują do kuchennych igraszek, ale także wydatnie pobudzają apetyt (lepiej niż niejeden apéritif), a następnie ułatwiają trawienie (lepiej niż najlepszy digestif).

Oczywiście, widać od razu, że pani Anna Starmach wybrała kiepski, mało inspirujący malunek. Ja proponuję nieco inne inspiracje:

Przystawka

Jako przystawkę proponuję móżdżek cielęcy sauté przygotowany na krwisto w towarzystwie musu z krwi bydlęcej.

Danie główne

Danie główne: Pieczeń wołowa mocno krwista, rozpłatana przez środek. Podlana demi-glacem gotowanym na kościach wołowych. Podawana w towarzystwie chrupiących chrząstek garnirowanych szpikiem.

Deser

W ramach deseru polecam kuchnię meksykańską. Pieczone mrówki niczym gołąbki same wchodzą do gąbki. Na stół wjeżdża piętrowa patera z wyborem łakoci – każde jej piętro obłożne jest komarzymi jajkami, grillowaną szarańczą, pieczonymi mrówkami, a wszystko glazurowane wymiocinami skowronka.

Kuchnia jako sztuka

Oczywiście ukoronowaniem posiłku powinno być danie inspirowane nie tylko dziełem, ale także życiem artysty. Najważniejsze miejsce na stole zajmą Flaczki Beksińskiego, danie-niespodzianka, samo w sobie będące dziełem sztuki. Odkryty przed nami półmisek ukaże malowniczy obraz nieluzowanej gęsi, pieczonej z piórami, zamarłej w dumnej pozie przepływania jeziora utworzonego z ich własnych wnętrzności wylewających się hojnie z uczynionego ostrym nożem nacięcia brzucha.

Ze względu jednak, że koniec świata nie nastąpił, zmuszeni jesteśmy czekać, czekać, czekać… W tym czasie, inspirowani zarówno czekaniem, jak i wiekopomnym dziełem Whistlera, możemy przejść na dietę białkową i jedząc tylko białko, spokojnie kontemplować cudowny brak wypróżnienia:

4 responses »

  1. Czy na deser można jeszcze pralinki-niespodzianki, przebijające policzki w trakcie zjedzenia, a niewątpliwie inspirowane Beksińskim? ;>

  2. Umarłam🙂. Przepiękna notka. A oprócz deseru można prosić o ser? Taki ohydnie śmierdzący trupem? Inspiracja na pewno się znajdzie🙂

  3. Ale macie gusta. Nie lepsze przed końcem świata byłoby coś z „tych rzeczy”? Lem w „Kongresie futurologicznym” opisywał różne potrawy nie dla dzieci.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s