Mlekomaty, czyli jak zarabiać naturalnie

Standardowy

Już jakiś czas temu pojawiły się mlekomaty, czyli automaty ze świeżym, niepasteryzowanym, prawie że od krowy mlekiem. Pojawiły się zdaje się razem z modą na żywność naturalną, nieprzetworzoną. Bo jak wiemy, wszystko czego dotknie zły, oszukańczy i szatański przemysł spożywczy zamienia się w toksyczną i trującą broń służącą depopulacji planety.

Nie mam oczywiście nic przeciwko mlekomatom, bo jeśli ktoś chce pić takie mleko, jeśli takie mleko komuś bardziej smakuje, to przecież ma do tego prawo i powinien mieć taką możliwość. Z czym więc mam kłopot (bo przecież nie jest to notka reklamowa)? Otóż zajrzałem dziś na stronę mlekomatów i zaintrygował mnie sposób ich promocji.

Na stronie mlekomatów (opatrzonej zresztą adresem o sufiksie .org, bo jest to niewątpliwie organizacja działająca pro bono publico, a nie firma, która zarabia na sprzedaży mleka) dowiadujemy się, dlaczego należy pić świeże, surowe mleko:

Przez świeże, surowe mleko należy rozumieć mleko nie poddane żadnej obróbce cieplnej czy homogenizacji, jednak starannie przefiltrowane i szybko schłodzone. Dzięki brakowi obróbki cieplnej, jak pasteryzacja i sterylizacja, możliwe jest zachowanie w pełni elementów naturalnych, jakimi są na przykład kosztowne bakterie kwasu mlekowego, wzmacniające zdolności obronne układu odpornościowego i ożywiające florę bakteryjną jelit. Odgrywają one ważną rolę w deaktywacji substancji rakotwórczych, jak również w profilaktyce przeciwalergicznej.

O wątpliwościach na temat dobroczynnego działania bakterii kwasu mlekowego na zdrowie człowieka już kiedyś wspominałem – powtórzę tylko, że zdania są podzielone i brak jest jednoznacznych badań w tym kierunku. W powyższym fragmencie zaintrygowało mnie jednak co innego. Mleko z mlekomatów nie jest ani pasteryzowane, ani homogenizowane (bo musi być naturalne), ale za to jest „starannie filtrowane” (co jest przecież tak niewinne, że naturalności mleka na pewno nie szkodzi). Domyślam się, że owa filtracja ma służyć przedłużeniu trwałości mleka, a przysłówek „starannie” zastępuje w tym przypadku prefiks „ultra-„, który mógłby się źle kojarzyć.

Ultrafiltracja jest stosowaną w przemyśle spożywczym nowoczesną (zwaną też: niekonwencjonalną) metodą utrwalania żywności poprzez przepuszczenie jej przez membranę o niezwykle małych otworach. Otwory te są na tyle duże, że umożliwiają przeniknięcie składnikom żywności, czyli cząsteczkom białek, cukrów, tłuszczów oraz witaminom i składnikom mineralnym, zatrzymują natomiast komórki bakteryjne.

Mleko z mlekomatów jest natomiast tak przefiltrowane, że pozbawione jest patogenów, ale nie jest pozbawione bakterii kwasu mlekowego, które zdaniem producenta są tak bezcenne dla ludzkiego zdrowia. Załóżmy więc np., że w mleku powstało zakażenie Escherichia coli. Bateria ta ma długość 2 um i szerokość ok. 0,8 um. Tymczasem bakterie rodzaju Lactobacillus (czyli jedne z baterii fermentacji mlekowej) mają długość 1-10 um i szerokość między 0,5-1,2 um, są więc większe od bakterii Escherichia coli. Jak więc się dzieje, że mniejsze baterie są odfiltrowywane, a większe nie?

Chyba oczywiście, że owa „staranna filtracja” służy czemuś zupełnie innemu. Pytanie tylko: czemu?
Może chodzi o oczyszczenie mleka z siana i filtracja wcale nie jest ultra, ale polega tylko na przelaniu mleka przez gazę rozłożoną na sitku… Bo już sam nie wiem, tym bardziej, że dalsze fragmenty tego zacnego tekstu sugeruję, że mleko zawiera jednak patogeny (których nie należy się oczywiście obawiać, bo bakterie kwasu mlekowego pokonają je dla nas, a zaraz potem wzmocnią jeszcze na wszelki wypadek naszą odporność).

Kolejną rzeczą jest denaturacja białek mleka. Autorzy strony są zdania, że denaturacja białek powodowana pasteryzacją jest zła, gdyż powoduje rozkład immunoglobulin zawartych w mleku. Jednak zaraz w następnym akapicie stwierdzają:

[Bakterie zawarte w mleku] W sposób naturalny przedłużają okres przydatności mleka, bowiem dzięki działaniu bakterii mlecznych mleko zsiada i nadal nadaje się do spożycia. Zmienia się tylko jego smak, poprawia się jego strawność. Białka mleczne i laktoza (cukier mleczny) rozkładają się na składniki prostsze.

Zdaje się, że immunoglobuliny także. Jeżeli więc chcemy pić mleko zsiadłe, to sami pozbawiamy się dobroczynnych składników. Są oczywiście tacy, którzy twierdzą, że z mleka pasteryzowanego nie da się uzyskać zsiadłego, ale to nieprawda. Z mleka UHT owszem, ale pasteryzowane jak najbardziej zsiada się w temperaturze pokojowej w dwa dni.

Na koniec jeszcze perełka. Autorzy idei mlekomatów wiele miejsca poświęcają negatywnemu wpływowi pasteryzacji na mleko. Przede wszystkim chodzi o to, co już opisałem powyżej, czyli zniszczenie „dobroczynnej” flory bateryjnej oraz denaturacja białek mleka. Jesteśmy już więc zdecydowani kupować „żywe” mleko, gdyż wiemy, że jest ono dla nas lepsze i będziemy teraz zdrowi żyć 100 lat. Zanim jednak je zakupimy, sprawdźmy, jak należy się z nim obchodzić (w końcu nie jest ono całkiem prosto od krowy i już jakiś czas spędziło w transporcie i w samym automacie, warto więc zadbać, by nam się nie zepsuło po drodze ze sklepu lub zaraz wieczorem w domu). Wchodzimy w zakładkę „Jak obchodzić się ze świeżym mlekiem?” i ze zdziwieniem czytamy:

Dlatego należy:

  • kupując świeże mleko używać dokładnie wyczyszczonych pojemników
  • po zakupie zapewnić jego transport do lodówki
  • przed spożyciem mleka zalecana jest jego profilaktyczna obróbka cieplna („przegotowanie”). Mleka nie trzeba doprowadzać do wrzenia, wystarczy go przez ok. 15 s ogrzewać w temperaturze 72°C. Taka łagodna obróbka cieplna powoduje zniszczenie niemal wszystkich mikroorganizmów.

Czyli pasteryzowanego mleka nie kupujemy, ale samodzielnie pasteryzujemy mleko w domu! O_O I jeszcze trzeba będzie termometr kuchenny zakupić i garnek do gotowania mleka. Cudny interes!

Mój wniosek jest taki: Fajnie że są mlekomaty, bo wiem, że niektórym takie mleko bardziej smakuje. Ale sceptycznie podchodzę do jego dobroczynnego wpływu na organizm człowieka. I szczerze mówiąc trochę bawią mnie te wysiłki podejmowane w celu udawania, że możemy żyć tak, jak ludzie żyli kiedyś. Po pierwsze dlatego, że jest nas obecnie ponad 7 miliardów na świecie i tego stada nie da się wyżywić „naturalnymi” eko metodami. Po drugie dlatego, że wcale nie chciałbym żyć, jak ludzie kiedyś, bo choć pili mleko prosto od krowy, to i tak umierali w wieku lat 30-40, a to dla mnie oznaczałoby już kres życia.

Może więc przestaniemy wymyślać cuda na kiju i przywykniemy w końcu do tego, że mleko pochodzi z kartonu, a jarzyny ze sklepu. Można też zastanowić się nad korzyściami płynącymi z obecnego stanu rzeczy: spadkiem zatruć pokarmowych i powszechną dostępnością wszelkiego typu produktów (och, jak pięknie było kiedyś jeść „prawdziwe” zsiadłe mleko od własnej krowy z własnoręcznie wyhodowanymi ziemniakami, codziennie, każdego dnia, poza okresami świątecznymi).

14 responses »

  1. Mnie za to zastanowiły te „kosztowne bakterie kwasu mlekowego”. To chyba jakieś bardzo nieudolne tłumaczenie z niemieckiego („kostbare Milchsäurebakterien”)?

  2. @ cmos: Nie znam niemieckiego, ale konstrukcje stylistyczne na stronie w ogóle wskazują na nieudolne tłumaczenie: „Największą grupą, której zostaje zdeaktywizowana w wyniku obróbki cieplnej, są prawdopodobnie białka.”

  3. Sykofanto: to fajnie, że bogaci ludzie mogą sobie kupić własną wyspę lub przynajmniej duży dom, ale trochę mnie śmieszą takie wymysły. Jest nas w końcu 8 miliardów i „naturalnych” jaskiń nie wystarczy dla każdego indywidualnie, musimy się WSZYSCY przyzwyczaić do skromnych M1.😉

    To chyba normalne, że wraz z bogaceniem się społeczeństwa ludzie preferują bardziej wyrafinowaną czy smaczną żywność. Oczywiście inną sprawą jest to, że „eko-żarcie” to obecnie gigantyczny przemysł i w dodatku kompletny burdel naukowo-ideologiczny.

    Produkty faktycznie niezłej jakości (aczkolwiek zapewne, jak to mleko, o którym piszesz, raczej niezłe smakowo, aniżeli „zdrowe”) mieszają się z efektownymi, marketingowymi bzdurami.

    Zauważyłem, że Ty czy Sporothrix chętnie podśmiewacie się z ludzi, którzy nabierają się na te sztuczki. Pozwolę sobie jednak zauważyć, że za tym strasznym, wrednym przemysłem „ekologicznym” stoją również utytuowani naukowcy. Lekko mnie zszokowało, gdy dowiedziałem się, że w polskich klinikach „kolonoterapii” pracują nie szamani, ale profesorowie… (Jeżeli ten popularny wśród gwiazdek zabieg jednak czemuś służy, to przepraszam).

    (Z drugiej strony, cieszy mnie, że to, co Ty czy S. piszecie uczy np. mnie dystansu do modnych bzdetów).😉

    Nie dziwi mnie, że ludziom ciężko się zdecydować, czy powinni ufać profesorom pracującym dla złych korporacji farmaceutycznych, czy opłacanym przez dobre „korporacje eco-self-sustaining-gender-neutral-proactive coś tam”.

    A wracając do „zdrowej żywności”. Moje osobiste obsesje podsycają aspekty społeczno-klasowe. Żywność organiczna i ekologiczna jest przeznaczona dla osób z klas średniej-wyższej lub wyższych. Mam wrażenie, czytajac różne amerykańskie blogi (albo wynurzenia polskich celebrytek), że poza ewentualnymi walorami smakowymi, służy wielu ludziom jako pomoc w samookreśleniu się i ustawieniu w hierarchii społecznej – doły społeczne żrą hamburgery i korzystają z zasiłków, natomiast MY, ludzie świadomi, aktywni, dbający o siebie i o środowisko jemy Prawdziwą Żywność, mieszkamy w Naturalnych Rejonach, nie pasożytujemy na zapomogach itp.

    Sam zauważyłem gigantyczne zmiany w swoim zdrowiu po zwykłym przestawieniu diety na większą ilość warzyw czy owoców (chociaż tylko z Lidla czy osiedlowego bazarku) , ale ciężko się tym przecież chwalić w towarzystwie…

    Dość zabawne jest tylko to, że dawniej to ciemny lud jadł zdrowy i smaczny chleb razowy, kaszę czy nieoczyszczany ryż – bo był biedny – dzisiaj sytuacja jest odwrotna.

  4. @ orlinos: Nie mogę się nie zgodzić! Ja też jadam dużo warzyw, owoców, chude mięso i w ogóle mało produktów wysokoprzetworzonych, ale płacę za to słono – ze swojej kieszeni. Mam jednak świadomość, że wielu ludzi na to nie stać. Co mnie zazwyczaj drażni, to postulaty o tym, jak to przemysł nam szkodzi i działa na naszą niekorzyść. Tylko że mało kto zastanawia się, jak wyżywić tylu ludzi biednych bez tego złowrogiego przemysłu, który co prawda nie robi żywności wysokiej jakości, ale przynajmniej zapobiega to głodowi i niedożywieniu w pewnym stopniu.

    Co do hydrokolonoterapii (bo tak profesjonalnie nazywa się ta metoda chyba), to znalazłem ostatnio ogłoszenie o pracę na stanowisku „dietetyk”. Już, już miałem swoje CV wysyłać, ale wszedłem na stronę kliniki. I zobaczyłem, że poza tym, że oferują hydrokolonoterapię można tam też od razu przejrzeć galerię ekskrementów wypłukanych z jelit „zadowolonych klientów”. No cóż… zniechęciłem się.

  5. Hmm, całe dzieciństwo piłem mleko prosto od krowy, takie świeżo ‚spuszczone’ z niej, jeszcze ciepłe… Ultraprzefiltrowane przez gazę, żeby się trawy nie nałykać i ani razu nie zachorowałem. W dodatku smak takiego mleka nie do opisania. No i śmietana zbierająca się na wierzchu szklanki :))))

    Co nie zmienia postaci rzeczy, iż wolę pić mleko z kartonu, niż z tej cudownej maszyny zdrowia, bo w kartonie przynajmniej wiem, co tkwi. A w tym automatycznym mleku może być wszystko razem z wirusem BSE i wąglikiem😛 Zbyt pokrętny opis na stronie nie pozwala mi zaufać tej firmie🙂

  6. Znakomite podsumowanie, świetna notka.

    @Orlinos
    Chciałam tylko zauważyć, że ja (a i Sykofanta, jak sądzę) wyśmiewamy się głównie z tych, którzy propagują bzdury. A nie z tych, którzy w nie wierzą. Czasem może celownik mi się omsknie (biję się w pierś), ale to zwłaszcza pseudonaukowcy czy dziennikarze wciskający ludziom kit są moim celem, bo to oni szkodzą.
    Racja też, że naukowcy są różni, a wśród nich i tacy, którzy szerzą zabobon, a niespecjaliści nie wiedzą, komu wierzyć. No ale z tym się nic nie da zrobić, poza przedstawianiem naukowych faktów.

  7. Tak się składa, że sprzedaję mleko z takiego mlekomatu (jestem rolnikiem). Tekst zdecydowanie subiektywny – typowego mędrka-niedowiarka. Nie mam czasu napisać więcej, ale kto zna procesy technologiczne w mleczarni ten będzie sceptyczny wobez mleka ze sklepu. Syf i tyle co z tego, że mleko jest pasteryzowane (bakterie pływają ale do góry brzuchem) ale „człowiek nie świnia wszystko zje”. Limit bakterii do której mleko jest przyjmowane w klasie ekstra 100 000 w mililitrze czyli w cm3. można zejść do 10 tys ale trzeba mieć motywację a zwylke gospodarz jej nie ma. poza tym komórki somatyczne do 500 tyś w ml -klasa ekstra oczywiście🙂 Polak zwraca uwagę głównie na cenę reszta to fanaberie.

  8. Nie na mawiam do picia mleka, ale są ludzie którzy trawią laktozę, lubią pić świeże mleko i należy zrobić wszystko aby mieli je jajlepszej jakość a inni niech piją soki i tyle. jak ktoś lubi kompot zamiast soku – jego sprawa. Twierdzenie, że ziarno nie jest stworzone do jedzenia tylko wydania na świat innych ziaren jest prawdą ale to nie oznacza,że nie można ich zjeść, to samo dotyczy mleka niby stworzone dla cieląt a jednak…

  9. Typowy obiektywny komentarz sprzedawcy mleka ”prosto od mlekomatu”

  10. właśnie się zorientowałem że chyba wszystkie zniknęły… ale nie wiem czy przez higienę czy z innych powodów

  11. Podziwiam autora za wysiłek wsadzony w napisanie tego tekstu ale niestety… brak dostatecznej wiedzy na temat pożywienia, mikrobiologii i biochemii jest ewidentny. To czyni cały artykuł pseudo naukowym wywodem który z nauką, wiedzą i faktami nie ma nic wspólnego.

    Autor nie wspomniał nic o enzymach, nic o hormonach, nic o przyswajalności. O białkach i ich denaturacji i wpływie białek surowych i denaturowanych autor nie ma pojęcia.

    Autor również ma problemy z logicznym formułowaniem (próba mleka jest badana pod kątem zakażenia w laboratorium. Jeżeli zakażenie zostanie wykryte nie dojdzie do kolejnego etapu, czyli filtracji).

    A tym artykule jest jest zbyt duża liczba innych podobnych do powyższego błędów które niestety dyskwalifikują go jak przydatny.

    Radzę się dokształcić i przestać wypowiadać się na tematy w których nie ma się przynajmniej dostatecznej wiedzy.

  12. ło matko, ależ z Ciebie straszny ignorant! Paskudny jest ten internet, że każdy idiota może zabrać głos, a inni jego wydumaną z durnego palucha wiedzą się kierują.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s