Category Archives: Felietony

Kuchnia inspierowana sztuką

Zwykły wpis

W sobotę, 21 maja 2011 o godzinie 18:00 miał nastąpić ponoć koniec świata. Oczywiście, jak zawsze w takich sytuacjach, nie nastąpił (autor przepowiedni tłumaczy, że mu się maj z listopadem niechcący pomylił). Niektórzy jednak mieli już apokaliptyczne wizje. Także w kuchni, co całkiem zresztą zrozumiałe, bo wiele osób na pewno jako uwieńczenie swojego życia chciałoby spożyć dobry posiłek. Nie ma nic lepszego, jak przed samym końcem świata wrzucić coś na ruszt, najlepiej coś, co będzie zarazem dostosowane do powagi sytuacji. Powstaje więc pytanie, jak dostosować swoją kuchnię do końca świata. Ma być smacznie, zdrowo i ostatecznie! Read the rest of this entry

Reklamy

Z początków mikrobiologii – Antony van Leeuwenhoek

Zwykły wpis

Tematem narodzin mojej ulubionej dziedziny nauki zainteresowałem się, napotkawszy w internecie wzmiankę o pewnym, żyjącym w XVII wieku, niewykształconym holendrze, który pasjonował się szlifowaniem szkieł i w ten sposób skonstruował mikroskop. Ów pan nazywał się Antony van Leeuwenhoek, a owa inspirująca historia okazała się szybko nieco przesadzoną.

Faktycznie za ojca mikrobiologii uznaje się Antony’ego van Leeuwenhoeka i faktycznie nie odebrał ona odpowiedniej edukacji, by zajmować się nauką. Jak się zdaje, nie był jednak szczególnym pasjonatem szlifowania szkieł (przynajmniej nie dal samej idei ich szlifowania). Jeżeli, na podstawie dostępnych źródeł, mam wnioskować o tym, co fascynowało Leeuwenhoeka, to powiedziałbym, że niesamowitość przyrody. Jednak aby fascynacja ta mogła przekształcić się w pasję obserwacji mikroświata, musiało dojść do pewnego istotnego spotkania. Read the rest of this entry

O książkach kucharskich i nie tylko

Zwykły wpis

Zbieram książki od dawna. Przy ich wyborze kieruję się wieloma rzeczami – począwszy od przepisów, przez grafikę, papier. Objętość ma dla mnie drugorzędne znaczenie, szukam czegoś, co będzie inne od tego, co kupiłam wcześniej.

napisała na swoim blogu Liska.

Ja także zbieram książki kucharskie, gastronomiczne i te o jedzeniu po prostu. Na punkcie jedzenia mam totalnego bzika, a liczba moich książek dotyczących żywności ciągle wzrasta i powoli przestaje się mieścić w moim pokoju. Tak samo jak dla Liski, ważna jest dla mnie jakość i oryginalność książek. Tak naprawdę książki są moją drugą po jedzeniu fiksacją. Nie tylko je zbieram, nie tylko czytam, ale także wącham i dotykam. Faktura papieru oraz zapach druku, który później, gdy książka się starzeje, przechodzi w zapach charakterystyczny Read the rest of this entry

Karaluchy pod poduchy

Zwykły wpis

Już dawno powinienem był o tym napisać. Zamknięto Bar Studencki (potocznie zwany Karaluchem) na Krakowskim Przedmieściu. Na Nowym Świecie wykurzono kultową kawiarnię Bajka. W Alejach Jerozolimskich nie istnieje już Bar Średnicowy. Już dawno temu pożegnaliśmy się z kawiarnią Poziomka przy Miodowej, zastąpioną przez kolejny lokal Cofee Heaven – kawowego McDonalda. W tej sytuacji miejsca takie jak kawiarnia Amatorska czy bar mleczny Familijny jawią się niczym twierdze broniące ostatnich skrawków starego świata na Nowym Świecie. Kiedy i z nimi będziemy musieli się pożegnać? Kolejne lokale, może nie najlepsze, może niezbyt ekskluzywne, ale tworzące klimat miejsc, mające swoje tradycje, historie i unikalny zbiór stałych bywalców są likwidowane i zastępowane błyszczącym pseudoluksusem. Read the rest of this entry

Zjedz śniadanie!

Zwykły wpis

Nadal trwam w szoku wywołanym odkryciem geniuszu Julii Child. Cały czas nie mogę zrozumieć, czemu dotarła ona (a właściwie wiedza o niej) do naszego kraju dopiero teraz, na fali filmu Julie & Julia. Kiedy oglądam fragmenty programów Julii, odnoszę wrażenia, że wszelkie pozostałe programy kulinarne to babranie się w jedzeniu, niezbyt tania i niezbyt rozsądna zabawa. Tymczasem programy Julii po prostu uczą gotować! Zawsze powtarzałem (i okazało się, że nie jestem pierwszy, bo dokładnie to samo mówiła Julia), że przepisy nikomu do niczego nie są potrzebne. Jeżeli znasz techniki gotowania, nie musisz korzystać z przepisów. Dlaczego więc marne programy kulinarne osiągają taką popularność? Czy ludzie naprawdę są zbyt głupi, aby nauczyć się gotować, aby opanować kilka podstawowych technik? Read the rest of this entry